Od Nicholasa Cd Jess

Westchnąłem zrezygnowany, patrząc na drzwi, które przed chwilą były otwarte. Widziałem, że spodobały jej się moje sztuczki, ale potem najwyraźniej straciłem humor. Nie powinienem mówić wtedy o moim ojcu. Zirytowany przeczesałem dłonią włosy, mierzwiąc je.
- Choć Aria — szepnąłem do mojej kochanej królewny, która widząc mój smutek, miauknęła i zaczęła się o mnie łasic. - Nic się nie stało mała — schyliłem się po nią i ziołem ją na ręce. - Idziemy już lulu, co? - w odpowiedzi polizała mnie szorstkim językiem po nosie.
Leżałem już w łóżku spakowany na jutrzejszy pierwszy dzień w nowej szkole. Usiłowałem zasnąć. Właśnie — usiłowałem. Za chiny nie umiałem odejść do krainy morfeusza. Nie wiem czemu. Może dlatego, że moje myśli zaprzątała osóbka o pięknych oczach? Westchnąłem sfrustrowany. Włożyłem poduszkę pod głowę. Nawet to nie pomogło. Cały czas myślałem o Jessice. O mojej (?) Jess. O dziewczynie, która nie umie kochać, ale się tego nauczy. Już niedługo. Z tą myślą w końcu zasnąłem i z wyobrażeniem jak Jess się do mnie uśmiechała.
Z bardzo przyjemnego snu wyrwał mnie budzik. Miałem zaróżowione policzki i przyspieszony oddech. Chciałem właśnie zamordować budzik, który wyrwał mnie z mojego marzenia.
- Jak ja nienawidzę szkoły — warknąłem pod nosem i wstałem z zamiarem szykowania się do wyjścia.
___
Biegłem ile sił w nogach z plecakiem zarzuconym na lewe ramie. W dłoniach trzymałem torebki śniadaniowe z kanapkami dla mnie i małej diablicy. Zziajany zapukałem do jej drzwi.
- Jess wstałaś już? - krzyczałem przez powłokę, która nas oddzielała od siebie.
- Musisz tak wrzeszczeć? I po co mam wstawać? - przede mną stała wkurzona Jess w piżamie i z kołtunionymi włosami.
- Słodko wyglądasz — mruknąłem do niej i się uśmiechnąłem w jej kierunku.
Jessica się zapowietrzyła. Brała oddech, aby mi wykrzyczeć, żebym się do niej tak nie zwracał, ale jej szybko przerwałem.
- No ubieraj się — ponagliłem ją. - Potem na mnie nawrzeszczysz. - Dzisiaj nasz pierwszy dzień szkoły — zawołałem entuzjastycznie.
- Nie wiem, z czego się cieszysz — prychnęła i zamknęłaby mi drzwi przed nosem, gdybym nie wstawił stopy pomiędzy drewno, a framugę.
- Jess — powiedziałem oburzony. Jeśli nie chce się szykować... Pomogę jej!
Pstryknąłem palcami wolnej ręki. Znikąd w pokoju dziewczyny zerwał się wiatr, który otwierał jej meble w poszukiwaniu ubrań.
- Ej co ty?! - podmuch wiatru popchnął ją w kierunku łazienki, przy okazji wręczając jej ubrania. Drzwi się za nią zamknęły i po chwili było słychać jej pisk.
-Czemu nie ma ciepłej wody?!
- Żebyś się szybciej umyła mamy pół godziny, a jeszcze musisz coś zjeść. Już ci spakowałem torbę jakby co — wygodnie usadowiłem się na jej łóżku. Uśmiechając się pod nosem. Widok Jess przed chwilą znowu poruszył moje serduszko, które dziwnie biło.
___
- Nienawidzę cię — kolejny raz Jess wysyczała ten sam wzrok kierowany do mnie.
- Wiem, mała wiem - posłałem w jej stronę szeroki uśmiech.
- Przez ciebie — nawet nie dałem jej skończyć tylko szybko, cmoknąłem ją w czółko.
- Kanapki masz w torbie. Na pewno będą ci smakować. Masz jeszcze bidon z ciepła herbatą. Wszystkie książki i zeszyty zapakowane królewno. Zobaczymy się później. Mam coś do załatwienia. Pa Jess! - po mojej wymowie wystrzeliłem jak z armaty, uśmiechając się szczęśliwy. Może ten dzień będzie udany — z tą myślą szybko ruszyłem przed siebie.

<<Jess? sorki, że dopiero teraz, ale byłam na nartach ^^>>

Od Jess Cd Nicholas

Leżałam patrząc na lodowe cuda, które Nicholas zaczął tworzyć. Króliczek, kruk latający nad moją głową imała lodową mnie. Uśmiechnęłam się w duchu.  Chłopak miał talent. Po chwili pstryknął palcami i w moim pokoju zaczął padać śnieg. Śnieg. Najprawdziwszy śnieg. Ale gdy tylko płatki dotknęły czegoś, zamieniały się w iskierki i znikały.
- Ładne prawda? - spytał mnie z dziwną nadzieja w głosie. Bał się, ze znowu to... zniszczę..? - Tata mnie tego nauczył, gdy miałem kilka lat. Zawsze rysował mi to na dobranoc. Nie umiałem bez tego zasnąć.
Fajnie, że miałeś kogoś kto był przy tobie gdy dorastałeś pomyślałam i od razu wewnętrzna radość zniknęła, a zastąpiła ją obojętność i przykre wspomnienia. Moja matka nigdy nie opowiadała mi bajek na dobranoc. Ojca nie było nigdy w domu. Nie dzieliłam pokoju z Mattem więc on tez nie mógł mi niczego opowiadać. Gdy nauczyłam się zmieniać Alvaro w człowieka, wtedy on mi opowiadał różne historyjki. Czasem nawet wymykałam się z pokoju i szłam do stajni, gdzie zasypiałam w boksie Thundera. Ta dwójka stała się moją rodziną. Nikt więcej. Z mojej zadumy wyrwał mnie głośny śmiech chłopaka. Spojrzałam w kierunku, w którym patrzył on i zobaczyłam jego kota łaszącego się do Alvaro, który bezskutecznie próbował wydostać się spod jej cielska. Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Parsknęłam niechętnie i pstryknęłam palcami zmieniając go w człowieka. Kotka dalej łaziła się do jego ubrań, jednak teraz mógł bez problemu ja podnieść, co też zrobił. Ale nie trzymał jej tak jak kochanego kota, tylko jak śmierdząca pieluchę. Podszedł do Nicholasa i  niemal rzucił mu małego śmierdziela na ręce.
- Niech to coś nigdy więcej mnie nie dotyka - powiedział, po czym podszedł do mnie. - Mogłabyś już...?
- Tia...  Już...
Pstryknęłam palcami i zmieniłam go w kruka. Usiadł na moim ramieniu z wyrazem 'twarzy' mówiącym "dziękuję", po czym obdarzył kotkę złowrogim spojrzeniem. usiadłam na łóżku i usiadłam po turecku ze smutną miną.
- Co się stało? - spytał chłopak podchodząc bliżej. - Nie podoba ci się...? - dodał ciszej z drżeniem w głosie.
- Nie o to chodzi... bardzo ładne... - odparłam cicho nawet na niego nie patrząc. Wystawiłam rękę,tak że śnieg spadał na nią.  - Tylko... mnie mama nigdy nie opowiadała bajek na dobranoc...
- Przykro mi....
- Nie miałam dzieciństwa jakie miałeś ty - kontynuowałam, jakbym go nie usłyszała. - Jakie mieli wszyscy. Gdy tylko nauczyłam się chodzić dano mi do reki broń i kazano walczyć. Cały czas uczyłam się magii. Jazdy konnej... nie miałam dzieciństwa. Nie bawiłam się z rodzicami jak ty.
Chłopak podszedł do mnie i chwile mi się przyglądał, ale ja unikałam jego wzroku jak ognia. Nie potrafiłam patrzeć mu w oczy. Dobra Jess! Ogarnij się! Zapomniałaś, ze miałaś być twarda jak matka?! Ogarnij się! upomniałam się  w myślach. Odetchnęłam gwałtownie i zeszłam z łóżka. Podeszłam do drzwi i otwarłam je robiąc gest wypraszający chłopaka. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem po czym ruszył do drzwi. Zrobiłam kilka kroków w jego kierunku, ale gdy się mijaliśmy, złapał mnie za ranie, odwracając tak, ze byłam w jego ramionach.
- Co ty wyprawiasz? - spytałam z kamiennym wyrazem twarzy, usiłując się od niego odsunąć, jednak trzymał mnie zbyt mocno. - Puść mnie.
- Dlaczego mi nie ufasz? - spytał - Dlaczego nie chcesz, żebym cie poznał?
- Na zaufanie trzeba sobie zapracować - odparłam dalej odpychając go od siebie. - Nie chce się tutaj z nikim zaprzyjaźniać. Mam tutaj mi...
W ostatniej chwili ugryzłam się w język. Gdybym teraz powiedziała mu po co tutaj jestem, matka by mnie zamordowała. No tak. Po raz kolejny ja miałam coś dla niej zdobywać. Planowała wielki COMEBACK!! Ale to tego potrzebny był jej smok, którego ja miałam zdobyć. Odkąd straciła możliwość zmieniania się w te stworzenia, potrzebuje ich. A do ich zdobycia jestem oczywiście ja i Matt...
- Wyjdź z mojego pokoju i zabieraj tego śmierdziela ze sobą - odparłam.
- Przytul mnie.
- Mróz ci zaszkodził - odparłam z cynicznym śmiechem. - I to mocno.
- Przytul mnie to sobie pójdę. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie chcę - odparłam. - Nie mam zamiaru cie tulić.
Wiedziałam jednak, że nie puści mnie bez tego. Chociaż... zamknęłam oczy i zmieniłam się w pył jednocześnie wyślizgując się z jego uścisku. Stanęłam pod drzwiami.
- Wynocha!
Niechętnie opuścił mój pokój, a ja wróciłam na łózko i położyłam się na nim zamykając oczy.




Nicholas? XD

Od Nicholasa Cd Jess

Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc co, wyczarowuje Jess. Więc nie jestem jej, aż tak obojętny! Dziesięć punktów dla Griffindoru!
Podchodziłem do dziewczyny coraz bliżej. Powolutku i do celu. Żeby nie złościć dziewczyny, usiadłem na drugim łóżku, chyba jej współlokatorki. Aria, widząc, gdzie się ulokowałem, wskoczyła na łóżko obok mnie. Spojrzałem na swojego kotka i nie mogłem uwierzyć. Cały czas wpatrywała się w kruka Jess. Była wręcz nim oczarowana w pozytywnym sensie rzecz jasna.
Spoglądałem cały czas na Jess, która właśnie się położyła na plecach i westchnęła przeciągle. Spojrzałem na okno. Wstałem i podszedłem do niego. Na swoich plecach czułem spojrzenie Jessici. Delikatnie dotknąłem szyby. Spod moich palców błysło leciutko niebieskie światło. Na szybie powstał szron.
- Nie wiem, co ty robisz. Alaskę w moim pokoju? - dziewczyna przeturlała się na brzuch, a głowę podparła na złączonych dłoniach.
Nawet nie dopowiedziałem. Musiałem się skupić. Dawno tej sztuczki nie robiłem. Delikatnie przejechałem palcem po szronie, tworząc różne kształty. Głęboko odetchnąłem i zamknąłem oczy. Delikatnie chuchałem na swe malunki, a one od razu ożyły. Ze szkła wyłonił się króliczek, który zaczął biegać dookoła mnie. Kruk, który zataczał okręgi nad głową Jessici. Stworzyłem nawet małą postać dziewczyny z cierniową koroną i potężnymi skrzydłami. Pstryknąłem palcami. W pokoju mojej (przyszłej) przyjaciółki zaczął padać śnieg, który po spotkaniu z powierzchnią zmieniał się w małą iskierkę, która po chwili gasła.
- Ładne prawda? - spytałem z nadzieją w głosie dziewczyny. - Tata mnie tego nauczył, gdy miałem kilka lat. Zawsze rysował mi to na dobranoc. Nie umiałem bez tego zasnąć.
Nagle zobaczyłem Arię, która zaczęła łasic się do kruka. Wybuchnąłem głośnym śmiechem. Słyszałem i widziałem jak ptaszysko, próbuje, się wydostać spod ciała mej kotki, która chyba go polubiła za bardzo. Nie umiałem przestać się śmiać. Usłyszałem ciche parsknięcie Jessici i pstryknięcie palcami. Po chwili przed nami zamiast kruka stał dorosły facet, a moja kotka była uczepiona jego ubrania, dalej go liżąc.

<<Jess?>>

"Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno." ~ Andrzej Sapkowski "Pani Jeziora"

by Instagram (na zdjęciu Nick Bateman)
Imię i Nazwisko: Joel Moulton
Pseudonimy: Jol, Moul, Tonny
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
Data urodzenia: 28 grudnia
Rodzina: Matka - Biała Czarownica
Ojciec - NN
Prawdopodobnie może mieć rodzeństwo.
Głos: Otherwise
Pokój: Nr 18
Klasa: Proszę o podanie
Poziom: Średnio zaawansowany
Aparycja: Joel jest bardzo dobrze zbudowany. Waży dziewięćdziesiąt jeden kilogramów przy wzroście metra i osiemdziesięciu pięciu centymetrów. Wszystkie cechy wyglądu odziedziczył po ojcu, którego nie zna. Ciemno brązowe włosy, które zazwyczaj są zaczesane do góry. Oczy o kolorze mlecznej czekolady, otaczają ciemne, długie rzęsy. Przeważnie ma zarost na twarzy, który podkreśla jego wyrazistą szczękę. Na klatce piersiowej na wysokości serca ma znamię w kształcie płatka śniegu. Był to znak lodowej gwardii do której należał. Joel posiada także kilka blizn między innymi na plecach i przedramionach. Są to pozostałości po przeszłości chłopaka. Chłopak głównie ubiera się po męsku. Obszerne bluzy, czasami dresy, ale przede wszystkim nosi jeansy. Nie lubi facetów w rurkach, no chyba, że są to homoseksualiści. W tedy mu to nie przeszkadza.
Charakter: Joel ma bardzo dziwny typ charakteru. Kiedy pierwszy raz się go spotka można powiedzieć o nim, że jest szarmancki i uczciwy. Kobiety zawsze oczarowuje, a z facetami stara się zaprzyjaźnić. Jednak to jest strasznie mylne. Robi to tylko, aby się podlizać. W rzeczywistości jest na odwrót. Joel w stosunku do innych, nieważnie jakiej płci jest jego rozmówca zawsze jest oschły, odpychający i małomówny. Stara się ludzi trzymać na dystans. Jak robiła to jego matka. Z nikim dotąd się nie zaprzyjaźnił, ani nie miał swojej bratniej duszy. Uważa, że to nie dla niego. Mówi, że nie zasługuje na miłość. Joel pomimo swoich wad jest ambitny i dość uparty. Zawsze gdy wyznaczy sobie cel, brnie do niego nie patrząc na negatywne skutki, które może spowodować. Można też o nim powiedzieć, ze jest marzycielem. Dobre cechy okazuje tylko zwierzętom. Uważa, że one nie umieją ranić i tylko przed nimi się otwiera. Okazuje w tedy swoje prawdziwe oblicze. Wszystkie negatywne cechy odziedziczył po swej matce. Jedyną cechą, którą przeją od ojca to bezinteresowna pomoc osobą słabszym. Joel nienawidzi patrzeć na znęcanie się nad innymi. Bez namysłu staje w obronie ofiary. Czasami ponosi go agresja. Nie panuje nad jej atakami. Zwykle kończy się to dla niego i niewinnych osób źle.
Zainteresowania: Głównym zainteresowaniem Joela jest fotografia. W przyszłości chce zostać sławnym fotografem. Interesuje się też zwierzętami. Ma bardzo dobry kontakt i podejście do nich. Uwielbia czytac książki.
Partner: Raczej nie interesuje się znalezieniem partnera/partnerki.
Orientacja: Biseksualna (choć i tak bardziej pociągają go chłopcy)
Ulubiony koń: -
Ulubiony smok: -
Koń: Silver
Smok: -
Towarzysz: Alaska - husky syberyjski
Inne: Zawsze gdy widzi słodkie zwierzątko robi sobie z nim zdjęcie. Wszędzie zabiera ze sobą Alaskę. Dużo czasu spędza na siłowni lub biegając wraz ze swoim psem. Uwielbia czytać ksiąski, nie ma specjalnych wymogów co do fabuły. Dość zdrowo się odżywia. Kocha czarną herbatę z miodem lub sokiem malinowym. Ma kilka tatuaży zrobione tylko po to, aby odreagować. Zarabia na własne utrzymanie i zachcianki. Podejmuje się każdej pracy, aby zarobić pieniądze.
Inne zdjęcia: 1, 2, 3
Kontakt: Little_mary5 

Od Jess Cd Nicholas

Leżałam na łóżku z książką w rekach. Zdjęłam cierniowa koronę i położyłam na łóżko obok. Dziwne, że moja współlokatorka jeszcze nie przyszła. Może poprosiła o zmianę pokoju? Bardzo możliwe. Nawet bym się nie zdziwiła gdyby właśnie teraz siedziała u dyrektora i błagała o przeniesienie. Nawet bym się ucieszyła, nie powiem, ale nawet jej nie znam... i nie poznam mam nadzieję! Nagle drzwi do mojego pokoju się otwarły.
- Kochanie! Wróciłem do domu! - krzyknął na cały głos Nicholas.
Westchnęłam zdenerwowana i odłożyłam książkę na bok. Czy ten chłopak rozumie słowo prywatność? Nie wiedział czy mam się śmiać, czy płakać.
- Tęskniłam kotku - a jednak płakać. Wstałam i podeszłam do niego.
- Nie mów tak do mnie - odparłam nad wyraz spokojnie co bardzo mnie zdziwiło. - I najlepiej byłoby, gdybyś wyszedł stąd pod dobroci.
- Ale nie chcę! - tupnął nogą.
- Myślisz, że ludzie będą traktowali cię poważnie jeśli będziesz się tak zachowywał? - prychnęłam a uśmiech zszedł mu z twarzy. - Zachowujesz się jak rozwydrzony bachor, więc tak też będą cię traktować. Chcesz tego?
Pogłaskałam chłopaka po policzku i zbliżyłam się do niego niebezpiecznie blisko. Stanęłam na palcach i skierowałam usta do jego ucha, po czym cichutko wyszeptałam.
- Ostrzegam cię... moja matka przyjedzie tutaj... i dla twojego dobra, byłoby gdybyś się odczepił...
Odsunęłam się gwałtownie i podeszłam do łóżka. Alvaro patrzył na kotkę chłopaka, która również obdarowywała go swoim spojrzeniem. Wzięłam książkę z łóżka i nucąc piosenkę podeszłam do półki.
- They say I'm trouble... They say I'm bad... They say I'm evil... And that makes me glad... A dirty no-good... Down to the bone... Your worst nightmare... Can't take me home...*
Odłożyłam książkę na jej miejsce i wróciłam na łóżko. Usiadłam i zaczęłam bawić się magią. Tworzyłam różne rzeczy z magicznego dymu. Moją matkę, kruki, berło, skrzydła, rogi... nawet nie zauważyłam, gdy zaczęłam tworzyć śnieżki, sople i śnieg. Gdy tylko sobie to uświadomiłam, od razu przestałam to robi. opadła zrezygnowana na łóżko. Byłam świadoma z obecności chłopaka. Byłam świadoma, że co chwila podchodził bliżej. Ale... może mogłabym w końcu komuś zaufać? Może to nie byłoby takie złe? Nie... Nie mogę tego zrobić. Jestem zepsuta do szpiku kości...








Nicholas?
*Mówią że jestem problemem... Mówią że jestem zła... Mówią że jestem diablicą... A ja mam z tego satysfakcję... Brudna, nie - dobra... Do szpiku kości... Twój najgorszy koszmar... Nie zabierzesz mnie do domu...

Od Nicholasa Cd Jess

Patrzyłem na oddalająca się sylwetkę dziewczyny. Uraziła mnie tym, że zniszczyła mój prezent dla niej, ale cóż mogłem zrobić? Sama zrobiła sobie koronę z cieni i trujących kwiatów, które wabiły swoim zapachem do siebie. Kiedy odcięła sobie skrzydła, w moim sercu coś mnie ukuło. Nie wiem, co to było i na razie nie będę się nad tym zastanawiać.
Pospiesznie podążyłem za dziewczyną, tylko że... Kidy chciałem wejść za nią do pokoju, jednak zamknęła mi drzwi przed nosem mówiąc przy tym, żebym sobie poszedł. Znowu coś mnie ukuło w moim serduszku. Westchnąłem ciężko pod nosem, wzruszyłem ramionami i poszedłem do swojego pokoju, który widać nie przypadł Jess do gustu.
- Hej mała- podrapałem moją kotkę pod bródką i skierowałem się w stronę łazienki. Wziąłem szybki gorący prysznic. Stojąc przed lustrem, postanowiłem się ogolić. Zarost zaczął mnie już wkurzać. Po ogoleniu się spojrzałem na swoją twarz, a mój wzrok mimowolnie spoczął na moich włosach, które przeczesałem ręką. Końcówki moich kosmyków zaczęły się robić białe. Przed oczami stanął mi mój ojciec, który ma taki kolor włosów. Wzruszyłem ramionami. Nigdy coś takiego mi się nie przytrafiło, może to spowodowane użyciem mocy w dużej ilości.
Szybko się ubrałem. Założyłem białą bokserkę i szare dresy, a na nogi ubrałem czerwone adidasy. Przejrzałem się w lustrze. Mój tatuaż na plecach prześwitywał przez cienki materiał. Mówi się trudno.
Kierowałem się właśnie z Arią przy boku i kubkiem gorącej herbaty w kierunku pokoju małej Diaboliny. Miałem właśnie zapukać, gdy na ścianie obok drzwi zauważyłem dość nietypowe graffiti, które było pewnie dziełem Jessici. Westchnąłem ciężko pod nosem i spojrzałem w piękne oczy Ari.
- Chodź mała — uśmiechnąłem się do niej leciutko. - Mam nadzieje, że nas nie wywali. Choć to bardzo prawdopodobne i tak to zrobi.
Po namyśle, zamiast pukać chwyciłem za klamkę i otworzyłem drzwi.
- Kochanie! - krzyknąłem na cały głos. - Wróciłem do domu!
Na sobie czułem tylko zdziwione spojrzenie Ari i jej syk.

<<Jess? :}>>

"Zawsze celuj w księżyc,nawet jeśli nie trafisz będziesz między gwiazdami"

by altfg.com
Imię i Nazwisko: Natalie Sangster
Pseudonimy: Nat, Sunny, Ballerina, Black Swan
Płeć: Kobieta
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 9 czerwca
Rodzina: 
- matką Nat jest Odetta z bajki 'Jezioro Łabędzie'
- ojcem tej młodej damy jest William Sangster
- ma także młodszego brata Filipa
Głos: Selena Gomez
Pokój: 24
Klasa: Proszę o podanie
Poziom: średnio zaawansowany
Aparycja: Natalie jest kobietą dość niziutką. Mierzy bowiem tylko sto siedemdziesiąt dwa centymetry wzrostu, przy masie zaledwie 45 kilogramów, ale mimo to patrząc w lustro myśli, że waży więcej niż powinna. Jest osóbką szczupłą, podchodząca pod anoreksję. Jej piersi są małe, a pupa nie przykuwa uwagi płci przeciwnej, mimo to Nat kocha siebie. Dziewczyna ma swój szacunek i wymaga go od innych. Ma długie, czarne włosy, które albo opadają swobodnie na jej ramiona, albo są ułożone w idealny kok. Oczy dziewczyny są brązowe i gdy się w nie spojrzy, nie można oderwać wzroku. Rzadko kiedy się maluje, chyba, że ma występ. Wtedy na jej twarzy widać najróżniejsze barwy i wzory. Ubiera się raczej dziewczęco, w pastelowych kolorach, ale nie pogardzi też, czarną, skórzaną kurtką i jeansami.
Charakter: Gdyby komuś przyszło do głowy opisywać Nat pierwszym słowem jakie wypłynęłoby z jego ust było by "determinacja" jednak zaraz potem w głowie tego kogoś pojawiłby się też inne cechy nieco zawiłego charakteru których nie widać na pierwszy rzut oka. Mimo wielkich chęci do pracy i angażowania się w jakiekolwiek przedsięwzięcia dziewczyna jest też ambitna i kreatywna. Często po prostu nie jest w stanie dostrzec zalet sytuacji która wymagałaby do niej przedsięwzięcia jakiś kroków lub nie potrafi wykrzesać z siebie wystarczająco dużo empatii do pomocy innym. Dużo osób określiłoby ją jako wyjątkowo wredną egoistkę, jednak są to tylko pozory. Nat zmienia się diametralnie gdy w drugiej osobie dostrzeże przyjaciela. Choć dalej jest kłótliwa, jak w stosunku do innych, chętniej ulega namowom lub też sama proponuje wspólną pracę. Mówi często i na każde tematy jednak chętnie słucha innych co czyni z niej doskonałą rozmówczynię. Długie lata spędzone samotnie na sali porób bardzo wyrobiły jej charakter. Wydaje się być pewną siebie osobą i lubi stawiać takie pozory jednak bardzo często waha się lub zataja niektóre spray w strachu przed opinią innych. Dzieciaki takie jak ona z którymi musiała użerać się każdego dnia zbudowały w niej dużą dozę ironii i z pozoru wredny charakter skutecznie zakrywając jej wrażliwą stronę. Jest bardzo uparta i jeśli tylko obierze sobie jakiś cel zrobi wszystko by go osiągnąć. Należy podkreślić, że dziewczyna pod maska obojętności, której używa na co dzień, jest bardzo wrażliwą osóbką, bojąca się bólu i straty bliskich jej osób.
Zainteresowania: Nat interesuje sie naprawde wieloma rzeczami. Rysuje, robi zdjęcia, spiewa, pisze opowiadania, jeździ konno... ale najwazniejszy jest dla niej balet. Od maleńkości chciała być w tym tak dobra jak jej matka, więc dążyła do tego bez względu na wszystko.
Partner: poszukuje miłości
Orientacja: Heteroseksualna
Ulubiony koń: Melody skradła jej serce
Ulubiony smok: Saoirse jest jej ulubieńcem
Koń: Camino
Smok:-
Inne: 
- Nat jest uzależniona od treningów, można by rzec że się przetrenowuje
- jest dziewczyną uzdolniona nie tylko fizycznie, ale tez wokalnie
- jej ciało jest niezwykle gibkie
- jeśli chce, potrafi zmienić się w czarnego łabędzia
- jest perfekcjonistką
Inne zdjęcia: 1 2 3 4 5 6 7
Kontakt: BettyDark
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x | x | x